Licytacja czy konsolidacja

Prowadzenie, czy jak kto woli zarządzanie przedsiębiorstwem jest na tyle poważną sprawą, że do podobnych czynności nie powinni być angażowaniu ludzie z tak zwanego przypadku, a tak często się działo i niestety dzieje nadal. Nic więc dziwnego, że wiele firm źle zarządzanych szybko zbankrutowało, pozostawiając niespłacone kredyty. Wiele też firm, aby utrzymać się na rynku musiało na gwałt szukać środków już nie tylko na nowe inwestycje, ale nawet na zapewnienie płynności firmie. A co z nie spłacanymi? Banki mają w swojej ofercie taki kredyt oddłużeniowy, czy jak kto woli konsolidacyjny. Pamiętamy wszyscy, że po okresie tak zwanej transformacji na naszej mapie gospodarczej pojawiło się wiele firm prywatnych, które na przestrzeni dość krótkiego okresu stały się poważną konkurencją dla firm państwowych. Zresztą firmy państwowe również były i nadal są prywatyzowane – wchodziliśmy w okres wolnego rynku. Wszyscy się zgodzą, że w funkcjonowaniu firm prywatnych, jak również i państwowych, najważniejszą rzeczą są finanse, a w drugiej kolejności właściwe nimi zarządzanie. Firmy państwowe najczęściej nie muszą się martwić o kasę, ponieważ dotowane są z budżetu państwa, dlatego kredyty hipoteczne, inwestycyjne, czy też zwykłe obrotowe najczęściej są im obce. Prywatne firmy, prócz własnych środków najczęściej korzystają z kredytów bankowych. A kiedy miały ich za wiele i nie panowały już nad ich spłatą najlepszym wyjściem był kredyt oddłużeniowy, który konsolidował wszystkie kredyty w jeden. Podobny przypadek i ja miałem również, ponieważ zmusiła mnie do tego sytuacja. Problem w tym, że kredyt oddłużeniowy jest również drogim kredytem, ale czasami nie mamy innego wyjścia więc sięgamy po takie kredyty. Tylko czy one rozwiązują trudną sytuacje polskiego biznesu? Z pewnością nie rozwiązują, ale przynajmniej pomagają w spłacie zaciągniętych wcześniej kredytów. Kilka lat wstecz o kredyt na działalność gospodarczą nie było żadnego problemu i firmy zaciągały takie kredyty często przeinwestowując. Ale w pierwszej połowie 2007 roku dały się już zauważyć pierwsze symptomy nadciągającego kryzysu, mimo to banki jeszcze nie robiły problemów z kredytami. Klienci banków brali więc kredyty, kupowali mieszkania, rynek nieruchomości się kręcił i wszyscy byli zadowoleni. Podobnie rzecz miała się z firmami, przedsiębiorcy również nie mieli problemów z finansowaniem swojej działalności poprzez kredytowanie i najczęściej kredyt dla firm rozwiązywał ich problemy. Ale potem nastąpił krach, banki postanowiły znacznie ograniczyć udzielanie kredytów i to nie tylko kredytów hipotecznych. A już szczególnie o kredyt dla firm było szczególnie trudno. Poza tym wiele firm nie radziło sobie ze spłatami i nawet kredyt oddłużeniowy ich nie ratował, więc zostały zlicytowane.